VFW304
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Taktyka walki BVR Air Superiority Fighters
#1
 
[Obrazek: 563cea46bd86ef16008c7ff5?width=850&format=jpeg]

     Air superiority Fighter - F-15C ewentualnie MiG-31 a na siłę Su-27. 


    Przewaga powietrzna - termin który dziś w zasadzie się zdewaluował do terminu oznaczającego "kto ma więcej samolotów w powietrzu ten ma przewagę w powietrzu". Kiedy powstawały konstrukcje typu MiG-25, F-15, Su-27 następnie MiG-31 a poniekąd także F-14 termin ten znaczył co innego. W latach 1960-1990 "samoloty przewagi powietrznej" miały być postrachem przeciwnika. Miały, sama swoją obecnością, podpowiadać dowódcom sił powietrznych wroga jedyne sensowne rozwiązanie problemu: "wysyłać czy nie w tamten rejon samoloty". W zasadzie wg ówczesnej doktryny USAF Liczono, ze w przypadku otwartego starcia z lotnictwem ZSRR na jeden zestrzelony F-15 powinno przypaść od 4 do 8 zestrzelonych myśliwców wroga. Przy konfrontacji ze "zwykłymi" myśliwcami typu MiG-19, 21, 23, 27 czy Su-15, 17 F-15 miały po zestrzeleniu 4 przeciwników wrócić do bazy i startować ponownie. 
     W takich realiach Myśliwce przewagi powietrznej miały wlecieć w rejon konfliktu, zestrzelić większość samolotów wroga - głównie myśliwców i zagwarantować, że w tym rejonie nie pojawią się kolejne. 

     F-15 uzbrojony wtedy w rakiety AiM-7 Sparrow już był bardzo skutecznym myśliwcem. Skuteczności dowiódł co prawda już po "zimnej wojnie" w czasie pierwszej i drugiej wojny w zatoce. Pociski AiM-120 AMRAAM po raz pierwszy zostały użyte bojowo w 1992 roku, a wcześniej  w 1991 w trakcie pierwszej wojny w zatoce F-15 zestrzeliły ponad 30 samolotów z czego ponad 90% to trafienia za pomocą AiM-7 Sparrow. Są źródła które podają, że wszystkie zestrzelenia były z użyciem Sparrowów. 

     W każdym razie wracamy do DCSowego latania F-15C.

     Podstawa to prędkość i wysokość. Jeżeli ktoś lubi i chce walczyć WVR - manewrowo to oczywiście jego wola i nikomu nic do tego - my zajmiemy się tym do czego F-15 został stworzony. 

     Wiedząc gdzie jest nasz obszar odpowiedzialności - czy to będzie miejsce gdzie na otwartych serwerach najwięcej przeciwników, czy miejsce gdzie samoloty i śmigłowce sojuszników atakują cele na ziemi i potrzebna im osłona, czy konkretne zadanie w konkretnej misji postawione w briefingu i będące zadaniem "typowym dla F-15"  - podstawa jest dotrzeć do niego na wysokości "operacyjnej". Co dla pilota F-15C oznacza "wysokość/pułap operacyjny"? Zwykle to przedział między 30 a 50 tysięcy stóp. Ja zawsze preferuję górne granice tego przedziału. Więc wiemy gdzie mamy działać, robimy wszystko by wejść w naszą strefę na pułapie który nam pasuje. Jeżeli zbliżając się do strefy działań nie widzimy/nie mamy informacji o przeciwniku wchodzimy tam z prędkością bliską 1 Mach (0.9-0.95 Ma) i staramy się ja utrzymywać realizując zadanie w holdingu czy innej wersji patrolu/dozoru wyznaczonej przestrzeni. 
     W sytuacji kiedy pojawi się przeciwnik musimy ocenić w jakiej jest odległości i czy wystarczy nam "miejsca" na rozpędzenie się i atak, czy lepszym wyjściem będzie zrobienie "koła" nabranie prędkości i atak. Odległość z jakiej powinniśmy odpalić pierwszą rakietę lecąc z prędkością 2,2-2,5 Ma to okolice 45-50 mil do celu. Żeby się rozpędzić, będąc na wysokości 45 tysięcy stóp z prędkością około 1 Ma, do przedziału 2,2-2,5 Ma potrzebujemy, w zależności od tego ile chcemy zgubić wysokości, minimum 20 mil. Więc jeżeli przeciwnik jest od nas 60-70 mil możemy od razu zacząć rozpędzać się w jego stronę. Opadanie rzędu 2-4 stopni plus dopalacze powinno dać nam prędkość jakiej potrzebujemy po około 15 - 20 milach.  przeciwnik w zależności od tego z jaką prędkością leci, będzie od nas w okolicy 30-40 mil - to wystarczy na odpalenie rakiet i zaraz po tym odejście pod kątem 40-50 stopni w prawo bądź lewo do czasu, aż rakiety przejdą w pitbulla. Po tym jeżeli w między czasie przeciwnik strzelił utrzymujemy nadal prędkość w przedziale ataku - 2,2-2,5 Ma i kontynuujemy lot tak, żeby rakiety przeciwnika i jego samego trzymać na swojej trzeciej lub "dziewiątej" wewnątrz skrętu. Przy tej prędkości mamy jakieś 80% szans na to, ze rakiety nas nie dojdą i w każdej chwili możemy ostrzej zawrócić w kierunku przeciwnika i ponowić atak. Rakiety wystrzelone przy prędkości 2,2-2,5 Ma maja na tyle energii że przeciwnik przez dłuższy czas będzie musiał się nimi zajmować żeby przeżyć. Nie będzie miał specjalnie czasu na wypracowanie sytuacji do ataku na nas.  AMRAAM w takiej sytuacji leci z prędkością rzędu 6-7 Ma i długo otrzymuje wysokość która daje mu dodatkowy zapas energii. 

     Co w sytuacji kiedy jednak nie trafimy i przeciwnik się nas uczepił? Nie kręcimy na siłę do ponownego ataku, mamy przewagę wysokości - przeciwnik na 99% uciekając przed rakietami zgubił wysokość - i potężną przewagę prędkości, jeżeli jesteśmy sami bądź w parze nadal blisko siebie sensownie będzie "odejść" wykorzystując przewagę prędkości na bezpieczną odległość pozwalającą nam ponowić atak. Tu kontrola paliwa. jeżeli jesteśmy na 45-50 tysiącach stóp, do "domu" mamy 150 mil a w zbiornikach 5-6 tysiecy funtów paliwa to spokojnie ponawiamy atak i zawracamy do domu. jeżeli mamy mniej odpuszczamy. Lepiej przeżyć i wrócić niż zginąć w walce tracąc przewagę lub rozwalić maszynę z braku paliwa gdzieś po drodze do domu. 

     O wiele łatwiej jest wykonać atak i go ponowić w sytuacji, kiedy dolatując do strefy "odpowiedzialności" wiemy o tym, że jest tam przeciwnik i gdzie mniej więcej się go spodziewać. W takim przypadku od razu kierujemy się w stronę potencjalnej pozycji przeciwnika, rozpędzając się i włączając radar dopiero kiedy będziemy potencjalnie w odległości około 70-80 mil od przeciwnika. W takim układzie sam atak będzie wyglądał podobnie, ale nie musimy kombinować czy odpuścić i ponowić, czy oddalić się i wrócić, wchodzimy rozpędzeni na ile się da i atakujemy. W takiej sytuacji, jeśli mamy przeciwnika na radarze, jesteśmy na odpowiedniej wysokości i mamy odpowiednią prędkość możemy zaryzykować i strzelić pierwszą rakietą jeszcze zanim komputer pokładowy poinformuje o wejściu celu w zasięg rakiety. Możemy strzelić nawet z 60 mil. W zależności od umiejętności i szczęścia przeciwnika taka rakieta ma spore szanse trafić. Po jej wystrzeleniu "poprawiamy" drugą lub nasz skrzydłowy w chwili wejścia celu w zasięg rakiet. Następnie jeszcze przez 10-20 sekund lecimy prosto na przeciwnika i odchodzimy pod kątem 40-50 stopni jak poprzednio w prawo bądź lewo kontrolując przeciwnika i jego reakcje do czasu aż drugi pocisk wejdzie w pitbulla. Po tym albo kończymy spotkanie ucieczką na bezpieczną odległość i wracamy w kierunku celu by móc ponownie zaatakować lub zawijamy w kierunku przeciwnika i atakujemy ponownie - wszystko znów zależy od sytuacji i tego co zrobi przeciwnik. 

     Dwa F-15C walczące w ten sposób są w stanie utrzymać przeciwnika na dystans około 30-40 mil i w każdym ataku zestrzelić potencjalnie 1-2 cele co daje w sumie możliwość zlikwidowania do 5-6 celów w przypadku konfiguracji 6xAiM-120+2xAiM-9 na samolot. To najczęściej przez mnie używana konfiguracja uzbrojenia. 

     Dlaczego nie 8xAiM-120? Hmm każdy sam sobie wypracowuje jakieś zwyczaje i zasady w tym te dotyczące przenoszonego uzbrojenia. Ja zbyt wiele razy - ulegając namową/instrukcjom doświadczonych "lataczy" zabierałem tylko AMRAAMy i wtedy najczęściej kończyło się albo walką manewrową - raz że sytuacja potrafi być wredna i trzeba było kręcić się za ogonem przeciwnika a AiM-120 niestety ma minimalny zasięg jaki ma a poniżej niego zostaje działko, albo trafiały się np. nisko lecące śmigłowce które są w stanie takiego AMRAAMa spokojnie wymanewrować. Wtedy człowiek tęskni za choćby jednym Sidewinderem.
     Więc mimo, że nie jestem zwolennikiem walki manewrowej w F-15C i zawsze robię wszystko, żeby do niej nie dopuścić, wolę mieć te dwa Sidewindery na wszelki wypadek. 

     Wracając do "taktyki" walki BVR. Poza tym co napisałem to tak na prawdę podstawą jest latanie w parze, kluczu, eskadrze. Rzadko zdarza się latać więcej niż parą. Latanie w trzy piętnastki to już święto, latanie we czwórkę to wielka impreza (mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni i będzie względnie na stałe tych 5-10 pilotów F-15C w skrzydle - takie marzenia i życzenia świąteczne Wink ). W każdym razie podstawa to zgranie w parze, wypracowanie współdziałania i świadomości kiedy i gdzie jest skrzydłowy w takiej czy innej sytuacji. Wspólne latanie, ataki, obrona to coś co z czasem bardzo procentuje i daje szansę wrócić z konkretnym kontem zestrzeleń. I oczywiście pozwala wypracowywać własną taktykę - która być może będzie czymś lepszym od tego co tu napisałem Wink Ale myślę, że to tu traktować należy jako podstawę do dalszego "badania" tematu. 


     Oczywiście zapraszam do dyskusji jak zawsze Wink

[Obrazek: F-15-AMRAAM-LAUNCH-1.jpg?quality=85]
Odpowiedz
#2
Wczoraj potwierdziłem na własnej skórze, że F-15 pojedynczy F-15C, próbujący "bronić" przestrzeni w której znajdują się samoloty przeciwnika nie ma szans o ile nie wejdzie do walki na własnych zasadach. Jeszcze raz powtórzę - WYSOKOŚĆ i PRĘDKOŚĆ przed wejściem do walki to podstawa. Kiedy spełnione są te dwa warunki można mieć 80% pewności na skuteczny atak i powrót w całości.

Dzięki za kolejną lekcję Calling i Amarok Wink

P.S.

Za to okazało się po raz kolejny, że na własnych warunkach nad lotniskiem przeciwnika spokojnie można w dogfight-cie w F-15C zestrzelić kilku "żywych" przeciwników Wink - to też kolejne potwierdzenie powyższej oceny - własne warunki i nie obrona a atak zawsze dają przewagę.
Odpowiedz
#3
(11-11-2021, 10:32 AM)Nahen napisał(a): Za to okazało się po raz kolejny, że na własnych warunkach nad lotniskiem przeciwnika spokojnie można w dogfight-cie w F-15C zestrzelić kilku "żywych" przeciwników Wink - to też kolejne potwierdzenie powyższej oceny - własne warunki i nie obrona a atak zawsze dają przewagę.

...a tych "kilku "żywych", to było konkretnie dwóch, w jednym samolocie podchodzących do lądowania XD
Odpowiedz
#4
Eee no nie bądź taki, jakiś Mirage 2000 jeszcze spadł koło Was Wink Ja atakowałem Mirage, a Wy zaatakowaliście mnie Wink Kiedy do niego strzeliłem dostałem od Was z prawej strony z dołu spike'a więc musiałem się bronić Wink Pot tym kotłowanina z Wami i Mirkiem - nie dostał pierwsza rakieta - jakbyście mnie olali, to pewnie bym przeleciał obok Was i po zestrzeleniu Mirka wrócił do chaty Wink

Ale było fajnie Wink
Odpowiedz


Skocz do:

User Panel Messages

Announcements
Announcement #1 8/1/2020
Announcement #2 8/2/2020
Announcement #3 8/6/2020